piątek, kwietnia 03, 2009

strachem na lache, czyli jak w dobie kryzysu nie dać się zwariować - etap pierwszy: grabaż.


zaczęło się a właściwie to się zacznie dopiero za jakieś dwie i pół godziny.

czyli koncertowo w ten wieczór - strachy na lachy.
no rewelacja, tak myślę.
uwielbiam koncerty, żywą muzykę.
zawsze jest fajnie i bardzo pozytywnie.
no nic, kończę, bo grabaż czeka a podobno tego nie lubi :)


Brak komentarzy: